Ekranoholizm dorosłych

ekranoholizm

Ekranoholizm dorosłych

Ekranoholizm dorosłych nie wymaga kradzieży pieniędzy ani zaniedbywania higieny. Jest elegancki, społecznie akceptowalny i kryje się pod hasłami takimi jak „multitasking” czy „elastyczność zawodowa”. Dlaczego nasz mózg w starciu z rodzinną codziennością tak łatwo wybiera tanią dopaminę z ekranu?

Ekranoholizm nie zawsze wygląda jak uzależnienie

Większość rodziców na początku reaguje silnym wyparciem. „Pani psycholog, ja przecież nie gram w gry przez całą noc, ja tylko pracuję, bo muszę zarabiać!” – tłumaczył mi ostatnio menedżer w dużej firmie logistycznej, ojciec dwunastoletniej Julii. Tata dziewczynki przyszedł do mnie, ponieważ Julia zaczęła wagarować, zamknęła się w sobie i reagowała agresją na każdą próbę rozmowy.

Kiedy zacząłem drążyć temat ich codziennego życia, okazało się, że Robert nie rozstaje się z telefonem nawet w łazience. Podczas obiadów telefon leżał obok talerza, ekranem do góry. Co kilka minut urządzenie rozbłyskiwało nowym powiadomieniem, a tata Julki jak pies Pawłowa – natychmiast przerywał zdanie wypowiadane przez córkę, żeby sprawdzić, co się stało.

Dlaczego telefon tak łatwo nagradza mózg?

Zrozum jedno: Twoje uzależnienie nie musi wyglądać tak, jak uzależnienie od substancji psychoaktywnych. Cyfrowe uzależnienie dorosłych jest subtelne, eleganckie i społecznie akceptowalne.

Nazywamy je „byciem pod telefonem”, „in touch”, „online”, „elastycznością zawodową” albo „multitaskingiem”. W rzeczywistości to czysty ekranoholizm.

Smartfon jako cyfrowy smoczek

Dlaczego tak łatwo w to wpadamy? Mechanizm opiera się na dopaminie – neuroprzekaźniku przyjemności, oczekiwania i nagrody. Każde powiadomienie, każdy lajk czy e-mail daje Twojemu mózgowi mikrostrzał dopaminy. To szybki sygnał: „Jesteś ważny”, „Ktoś cię potrzebuje”.

W porównaniu z tym szybkim i intensywnym bodźcem, codzienne życie rodzinne bywa nudne. Rozmowa z dzieckiem o szkole, jedzenie zupy pomidorowej, słuchanie po raz setny tej samej opowieści – to wszystko wymaga wysiłku poznawczego, a nagroda nie jest natychmiastowa. Twój zmęczony mózg wybiera ścieżkę mniejszego oporu. Wybiera telefon.

Co więcej, smartfon stał się dla nas cyfrowym smoczkiem uspokajającym. Kiedy czujesz stres, napięcie, nudę lub frustrację, zamiast skonfrontować się z tymi emocjami, wyciągasz telefon i scrollujesz. Zaczynasz cierpieć na tzw. phubbing, czyli ignorowanie osób towarzyszących na rzecz patrzenia w ekran. Kiedy robisz to własnemu dziecku, ranisz je głębiej, niż myślisz.

Sandra Fryc

Przeczytaj poprzedni artykuł Sandry Fryc Witaj w świecie cyfrowych zombie

Napisz do Wifika