Relacja z konferencji „Uczeń w świecie powiązań między ekranem a człowiekiem”
24 marca uczestniczyłam online w konferencji zorganizowanej przez MCDN Małopolska pod tytułem „Uczeń w świecie powiązań – między ekranem a człowiekiem. Ochrona zdrowia psychicznego w dobie cyfrowej”. Dla mnie, jako autorki książki o Wifiku i Mikołaju, która uczy dzieci bezpieczeństwa w sieci, był to czas słuchania z notatnikiem w ręku i z niejedną myślą o tym, co piszę i dla kogo.
Trzy godziny, trzy perspektywy
Konferencję poprowadziły i wypełniły treścią trzy osoby o bardzo różnych specjalizacjach. Wojciech Chechelski z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości omówił zagrożenia, jakie platformy społecznościowe stwarzają dla dzieci i nastolatków. Pokazał m.in. slajd poświęcony reagowaniu na cyberprzemoc, z trzema konkretnymi krokami: zgłaszaniem incydentów, rozmową z rodzicami i pomocą psychologiczną. Proste, ale trudne do wdrożenia bez odpowiedniej kultury komunikacji w szkole i w domu.

Karolina Załęga, ekspert wojewódzki ds. narkotyzmu, mówiła o relacjach rówieśniczych i rodzinnych jako naturalnej tarczy ochronnej dla psychiki dziecka. Jej przekaz był jasny: sieć relacji, nie aplikacje do kontroli rodzicielskiej, stanowi pierwszą linię obrony.
Emocje, których dorosły nie zauważył
Najbardziej zapamiętałam fragment wystąpienia Michała Kowalskiego, pedagoga i socjoterapeuty z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Krakowie. Opowiedział historię klasy piątej, która pojechała na spotkanie z hospicjum. Dzieci wysłuchały poruszającego wykładu o umieraniu rówieśników, wzruszyły się, zadeklarowały pomoc – a potem, schodząc z krzesłami po schodach, spóźniły się na lekcję i dostały uwagi. Nikt nie zapytał, z jakim emocjonalnym bagażem schodzą.
Ta historia mówi o czymś fundamentalnym: dzieci przeżywają intensywnie, ale dorośli często nie widzą tego napięcia. I właśnie w tej niewidzialnej przestrzeni między tym, co dziecko czuje, a tym, co dorosły zauważa, rodzi się podatność na zagrożenia w sieci.
Co z tego wynika dla rodziców i nauczycieli?
Konferencja nie dawała gotowych recept, ale wspólnym mianownikiem wszystkich wystąpień była rozmowa z dzieckiem, z rodzicem, z klasą. Nie kontrola, nie zakazy, ale obecność i uwaga. To samo, co próbuje przekazywać Wifik: że bezpieczeństwo w internecie zaczyna się od zaufania między dzieckiem a dorosłym.
Warto było być, choćby zdalnie.

